Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Savage Worlds. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Savage Worlds. Pokaż wszystkie posty

9.19.2010

Savage Worlds: EverNight, Noc bohaterów


Retoryczne stwierdzenie na początek – dawno nic nie pisałem! Wybaczcie mi, ale miałem straszny za***l na fejsie... ;) 

A tak bardziej poważnie – wolny czas to pojęcie słabo znane ludziom, którzy pracują na etacie. Zwłaszcza w takich godzinach. Być może dlatego tak polubiłem Savage Worlds. Szczegółowe opracowanie mechaniczne kluczowego npca tutaj zajmuje 10 minut, a zrobienie nowej Blotki zajmuje mniej niż minutę i zazwyczaj jest zbędne. SW zawierają uniwersalne opisy wielu pomniejszych przeciwników, które łatwo można przenieść do swojej przygody. 

No nic, koniec dygresji, przechodzę do notki. Dzisiaj chciałem opisać limitowaną edycję EverNight, którą dostałem w swoje szpony jakiś tydzień temu.

Dostawa.

Tym razem bez zarzutów. Paczka została zabezpieczona tak, że nawet najambitniejszy listonosz miałby problem z jej uszkodzeniem. W dodatku zajął się nią nienajgorszy kurier (Siódemka), a więc wszystko odbyło się elegancko, szybko i sprawnie.

Pierwsze wrażenie.

Zadowolony z tego, że GRAmel naprawdę się rozwija i uczy na błędach otworzyłem pancerny pakunek....

I zaparło mi dech.


Podręcznik EverNight jest istną ucztą dla zmysłu estetyki! Okładki, dodatkową oprawę  edycji limitowanej i 192 strony podręcznika zaprojektowano tak aby łączył czytelność z bardzo klimatyczną stylizacją książki godnej świata dark fantasy. W całym podręczniku przytrafił się jeden błąd składania, który nie przeszkadza w czytaniu. Wydany w formacie B5 podręcznik może być prawdziwą ozdobą w kolekcji podręczników, jak i pozostaje wygodny w transporcie i użytku.

Nie ocenia się książki po okładce, a najważniejsza jednak pozostaje treść więc teraz nieco o settingu...

Świat

Realia EverNight to z początku wesołe heroic fantasy, które swoje źródło ma bezpośrednio w świecie DnD. Mamy tu ludzi w miastach, elfy w lasach, krasnoludy w górach, niziołki (małoludki) zamieszkujące głównie własną małą krainę, wrogie orki no i często rozbitych wewnętrznie mieszańców: półelfy i półorki. Można by powiedzieć: zupełnie nic nowego. Te realia w pewnym momencie zostają jednak zdruzgotane. I tutaj muszę cofnąć się nieco do podstaw i odpowiedzieć na pytanie...

Czym jest EverNight?

No właśnie. EverNight nie jest nowym, nieskończenie obszernym settingiem, który w założeniach ma pozwalać na granie dowolną postacią w dowolny sposób. Świat EverNight jest miejscem akcji konkretnej, ogromnej kampanii i z założenia gra toczy się w jej ramach. 

Ograniczenie?

Nie! Raczej dokładnie to, czego oczekuje od SW – konkret. Kupując EverNighta mam gotową, interaktywną  opowieść, którą mogę zajmować swoich graczy przez wiele sesji. Płacę za podręcznik i nic więcej nie potrzebuję. Po jego przeczytaniu jestem gotowy prowadzić długą (i imho wyglądającą ciekawie) kampanię. Podręcznik kosztuje niewiele więcej niż, dajmy na to przygody do Warhammera, jest wydany w kolorze i sporo obszerniejszy.

Ponadto nie ma problemu w poszerzaniu kampanii lub prowadzeniu jej w inny sposób czy w innej perspektywie. Mechanikę zaprojektowano tak, aby łatwo można było dodać nowe przygody i stworzyć własne mini-kampanie. Pomogą nam w tym generatory...

  • Generator przygód – sic! Nie przewidzieliście się. Evernight zawiera losowy generator przygód! I jest to niesamowicie inspirujące narzędzie. Nie, oczywiście nie poda Wam wszystkich szczegółów przygody! Ale nasunie taki jej szkic, że wystarczy już tylko odrobina inwencji i niewielki wkład własny, aby zrobić całkiem oryginalny scenariusz. Wypróbowane i w dodatku sprawdza się nie tylko w samym EverNight, ale pasuje do większości światów fantasy. A po pewnych modyfikacjach, nawet ogólnie do większości światów gier fabularnych.

  • Generator magicznych przedmiotów – a co? To jednak heroic! Prosty generator szybko podrzuca ciekawy pomysł na magiczne artefakty.

  • Generator losowych spotkań – bo płaszczyzna świata nie musi ograniczać się do głównego wątku scenariusza. Czyli ciekawe narzędzie do pognębienia (lub poprawienia humoru) graczy pobocznymi wątkami.
  • Mechanika drużyny – grupa herosów może obrastać w sławę, majętności i wpływy jak i tracić szacunek pewnych grup lub okryć się niesławą po spektakularnej porażce lub akcie tchórzostwa. Między członkami drużyny może tworzyć się więź, jak i postacie uczą wzajemnie się wspierać podczas starcia. To wszystko wspierane jest przez mechanikę: punkty Sławy i Niesławy oraz Przewagi i Zawady drużynowe.
Świat cd.

A, tak, zacząłem pisać, że świat gry jest typowym heroic fantasy. No cóż, nie chce za dużo spoilować, ale pozwolę sobie powiedzieć że ta „cukierkowość” przechodzi w czasie gry diametralną metamorfozę. W pewnym momencie urywa się wizja świata bohaterów eksplorujących starożytne ruiny, szukających potężnych artefaktów i walczących ze smokami. Rozpoczyna się opowieść o przetrwaniu, determinacji, granicach ludzkich (elfich/krasnoludzkich :)) możliwościach i prawdziwym bohaterstwie. Świat staje się ponury i naprawdę wrogi.

Muszę dodać, że w kampanii kilkakrotnie zastosowano klasyczne triki spajające epickie opowieści z klasycznych gier fantasy. Dobry Mistrz Gry rozegra to tak, że gracze nawet się nie zorientują. Jednak gracze mają bezpośredni wpływ na całokształt scenariusza, a więc mimo pewnej narzuconej formy nie powinno odczuwać się liniowości.

Dobra, czas na...

Podsumowanie EverNight

Plusy, czyli to co może urzec w EN:

+ Czytelne i bardzo dobre wydanie.

+ Generatory przygód, artefaktów i spotkań losowych.

+ Wciągająca kampania.

+ Mechanika drużyny.

+ Dwa klimaty: radosne i tradycyjne heroic przechodzące w ponure dark fantasy.

+ Niewysoka cena – 55 PLN za podręcznik B5 w pełnym kolorze.

Minusy, czyli to co może zniechęcić:

- Jest to de-facto jedna kampania w typowym świecie fantasy – kupując EN musisz być na to nastawiony.

- Pewna liniowość całości – jeżeli wolisz otwarte scenariusze, w których nigdy nie wiadomo co się wydarzy powinieneś zignorować drugą połowę książki i rozegrać całość po swojemu.

Edycja limitowana to ponadto:

+ Dodatkowa okładka z  unikalnym numerem – mnie bardzo przypadła go gustu. Jest trwała i bardzo estetyczna. Tym razem rozdawane były w kolejności zamówień. Ah, spóźniłem się trochę i mam 46 ;)

+ Plaskacze – dla osób, które nie mają figurek. Ej, Panowie, czy nie powinny mieć tyłu i przodu? No i nie najlepiej pasują do podstawek. Nie mniej będę ich używał, bo nie mam zamiennika :)

+ Karty artefaktów z kampanii EN – bardzo fajny gadżet :)

+ Dodatkowe karty postaci – zmieszały mi się z poprzednimi, więc nawet nie wiem ile ich było o.O

Czego mi zabrakło w limitowanej edycji:

- Karty postaci są standardowe dla Savage Worlds, a nie specjalnie dla EN.

- Nie ma kart drużyny.

Pozostaje strona wydawnictwa i druk takowych, udostępnionych na stronie w formacie pdf.

4.24.2010

Savage Worlds PL: Debiut GRAmela

O tym, że zamówię edycję limitowaną Savage Worlds pewien byłem już dawno - gdy tylko dowiedziałem się o planach wydawniczych GRAmela. Dzikie Światy nie były mi obce – miałem szczęście grać w oparty na tej mechanice system Rippers. Było Brawurowo i Grywalnie - ale o samej grze napiszę później. 

Gdy tylko dowiedziałem się, że opóźniona paczka z Savage Worlds czeka już do odbioru natychmiast ubłagałem narzeczoną, aby odebrała przesyłkę. I tak edycja limitowana numer 201 trafiła w moje szpony...


Treść nie była czymś co mnie interesuje. Oj, oczywiście nie dlatego że nie ma ona znaczenia! Po prostu... treść doskonale znałem. Na dwa miesiące przed premierą linijka po linijce studiowałem podręcznik poproszony o korektę ewentualnych błędów (przyznam, ze nie miałem zbyt dużo roboty). Chciałem bardzo poznać natomiast jakość i graficzną oprawę wydania oraz zapoznać się z gadżetami dostępnymi w edycji limitowanej.

To, że miałem wpływ na wydanie podręcznika może podważać moją obiektywność i negować wszystkie pochwały, jakich nie szczędzę polskiemu wydaniu. Tym czasem jest wprost przeciwnie. Z dumą mogę pochwalić się, że (chociaż w bardzo małym stopniu) brałem udział w tym przedsięwzięciu.

Ponieważ chcę napisać o wielu rzeczach muszę podzielić tą recenzję na trzy działy. Osobno należy się ocena jakości polskiego wykonania, osobno edycji limitowanej no i oczywiście osobno samego systemu wydanego w 2003 roku (i poprawianego do 2009).

Edycja Polska 

O jakości tłumaczenia mógłbym zaświadczyć już dawno temu. Podczas korekty doskonale zapoznałem się z tym jak językowo wygląda nowy SW PL. I przyznam, że był to czynnik, który zadecydował o zakupie SW przeze mnie. Jakość tłumaczenia jest bardzo wysoka. Widać, że GRAmel spędził mnóstwo czasu na analizie i tłumaczeniu całości. Nawet podczas korekty nie miałem zbyt wiele do roboty. Jest jeden zabieg, z gatunku pt. „zrobił bym to inaczej” – mianowicie ciągłe pisanie "odejmij -2". Odejmować ujemną wartość? Hm, wiem jednak, że redakcji chodziło o przejrzystość treści i nie mam im tego za złe. W dodatku ta błahostka to jedyne do czego mogę się przyczepić!

Oprawa graficzna jest czymś co naprawdę urzeka. Obrazki (chociaż bardzo urozmaicone) mają niezwykły klimat (nazi-wilkołak....mmmmm....) i są istną estetyczną ucztą dla umysłu. Ponadto są niezwykle inspirujące. Dodam, że nie pochodzą z oryginału - są kompletowanymi przez GRAmel obrazkami znanych rysowników. Tło i czcionka są klimatyczne i bardzo przejrzyste, a składanie bezbłędne.

Miękka oprawa i niestety żadnych opcji na twardą... a szkoda. Uwielbiam podręczniki w twardych oprawach i chętnie dopłaciłbym te 20-30 PLN. Może i to już w większości kwestia gustu (znajomy ma takie wydanie za plus określając je jako „praktyczne wydanie podróżne” :)), nie mniej uważam, ze w XXI wieku wydanie w twardej oprawie to już pewien standard.

A więc edycja polska ma u mnie 9/10, a w skali debiutów 10/10 punktów. Ogólnie wielkie brawa dla GRAmela – to bardzo dobrze wróży wydawnictwu na małym i bardzo konkurencyjnym rynku RPG.

Edycja Limitowana

Oto czym różni się edycja limitowana od zwykłej:

Pudełko. Osobom, które czytały chociaż trochę o SW PL w sieci nie muszę naświetlać problemu z nimi związanego – wiele z nich zostało zniszczone przez Pocztę Polską. Moja bardzo nie ucierpiało (lekko wgięty róg – to nie powód do rozpaczy). A samo pudełko? Baaaardzo mi się spodobało. Graficznie miodek. Poza tym boks taki wydaje mi się praktycznym i ciekawym pomysłem. Zmieści się w nim podstawka i kolejne dodatki

Numerowany podręcznik. Numeracja jednak było losowa, a więc podręcznik, który zamówiłem w 9 godzin po otwarciu sklepu ma numer 201. No cóż, to było zapowiadane i nie powinienem się do tego przyczepiać – jednak czy nie można było uhonorować wiernych fanów? Po to numeruje się podręczniki w kolejności zamówień, aby zachęcić nabywców do szybkiego zakupu. A co do samej numeracji, to zrobiona jest ona... długopisem. No cóż, na zarzut ten wydawnictwo bardzo szybko odpowiedziało przepraszając mnie i tłumacząc problemy z opóźnioną dostawą naklejek (zapewne ze względu na czarny tydzień po 10 kwietnia) ale może panowie powinni się bardziej postarać? Czy zwykłe pieczątki nie byłyby zdecydowanie bardziej eleganckim rozwiązaniem niż długopis? A może można było trochę odłożyć datę premiery?

Kość Figury. Bardzo ładna, przejrzysta, komponująca się z klimatem podręcznika... i z błędem graficznym. Małym, bo małym, ale zobaczcie na ściankę z numerem 5...

Karty. Byłbym pełen zachwytu. Byłbym. Duże, przepiękne graficznie, sztywne i najpewniej bardzo wysokiej jakości. Każdy kolor ma obrazki na figurach wzięte z innych realiów. Miód! Ale... brzegi moich kart są postrzępione! Są też nierówno wycięte! Drukarnia wycinała je tępą, krzywą sztancą!


Wzorniki. Wzorniki wybuchów do używania na planszy – dwa małe, jeden średni, jeden duży i wzornik zionięcia. Wydrukowane na arkuszu twardej tektury. Do wycięcia samemu.


Karty postaci. Świetne karty formatu A5. Bardzo elegancki projekt frontu, a z tyłu zestawienie porad do walki! Gracze zawsze pamiętać będą jakie akcje specjalne mogą wykonać ich postacie podczas potyczki. Mamy tego 4 sztuki. Czyli tak o 16 za mało. Zostaje ksero.


Zestawienia tabelek. Sztuk dwie. Czyli lista manewrów ataku, podsumowanie prób woli, wyniki eliminacji i tabela urazów, efekty strachu oraz Tabela Nastawienia, Kalkulator przebić i rozliczanie wyników rzutu na obrażenia. Czyli wszystko co potrzebne MG żeby nie pogubić się w czasie sesji.

Dodatek. 24 stronicowa broszura zawiera opcjonalną zasadę związaną z obrażeniami (Paskudne Obrażenia), zasady do światów Fantasy (Magią i Mieczem) oraz przygodę Najczarniejsza Afryka. Przyznam, że nie przestudiowałem dokładnie przygody (zawsze prowadzę własne), ale zasady dla światów fantasy na pewno wezmę pod uwagę, kiedy będę coś prowadził. Opisują one 5 dodatkowych grywalnych ras (Krasnolud, Elf, Półelf, Niziołek, Półork), kilka dodatkowych zasad (modyfikujących te podstawowe na potrzeby światów fantasy) oraz 10 dodatkowych przewag.

Podsumowanie edycji limitowanej wychodzi średnio. Widać, że wydawnictwo w momencie jego wydawania mierzyło sie z wieloma problemami. Zawiodła i drukarnia i poczta, a przy tym nie zabezpieczono przesyłki, nie sprawdzono i nie zareklamowano błędów. Z tego wszystkiego wydawnictwo obiecało wyciągnąć wnioski i trzymam ich za słowo.

Gdyby to było wydawnictwo od dawna istniejące na rynku błędy w edycji limitowanej byłyby niewybaczalne. Teraz, z uwagi na debiut, doskonałą jakość samego wydania oraz ogrom trudu włożony w przygotowania edycji (zawiodły tak naprawdę tylko czynniki zewnętrzne, które wyrwały się wydawnictwu spod kontroli – poczta i drukarnia) zapominam i wybaczam wszelkie winy.

Warto również wspomnieć o podejściu wydawnictwa do klientów. A to jest iście wzorcowe! Nadano oficjalne przeprosiny za zniszczone pudełka (i rabat), a ja na odpowiedź na swoją wiadomość czekałem... jedną minutę. Mimo wszystkiego co napisałem o edycji limitowanej GRAmel zaskarbił sobie we mnie oddanego klienta. Z niecierpliwością czekam na wydawane przez nich Dzikie Światy.

A, obiecałem, że napiszę o samym systemie! Tak, ale to już temat na zupełnie osobny post...

PS. Pozdrowienia dla Michała Smagi. Wielkie podziękowania za ten świetny podręcznik oraz za znoszenie nas jako graczy - wiem, że to bywa ciężkie...